Nauka z podręcznikiem czy z instruktorem?
Środowisko sprzedawcy 7 lis 2009
Kiedy zdobywałem pierwsze doświadczenia w sprzedaży, to w dużej mierze zdobywałem ją z książek, z kaset magnetofonowych i z seminariów. Choć miałem też swoich trenerów.
Swoje pierwsze umiejętności sprzedaży zdobywałem w marketingu sieciowym (MLM). To była zwykła tradycyjna sprzedaż poza Internetem.
W MLM moimi trenerami były osoby z tzw. górnej linii struktury sieciowej. Są to osoby, które mają już większą grupę i większe doświadczenie. Korzyści z udziału w zyskach sprawiały, że te osoby miały interes w tym, aby jak najlepiej pomóc innym. Dzięki temu umiejętności sprzedaży można było uczyć się od lepszych. Można podpatrywać u innych to, co najlepiej się sprawdza.
Jednak najwięcej czasu poświęcałem na czytanie książek, słuchanie kaset i uczestniczenie w seminariach. Materiały były dostarczane regularnie i każda z tych form nauki okazywała się niezwykle przydatna. Świetnie one wzajemnie się uzupełniały i sprawiały, że można było uczyć się od najlepszych. Nawet od tych, którzy mieli już tak duże grupy, że trudno byłoby spotkać się z nimi osobiście.
Z kolei kiedy uczyłem się tańczyć, to w ogóle nie korzystałem z żadnych książek! Sporadycznie podpatrywałem jakieś pokazy taneczne na wideo. Jednak podstawowym źródłem wiedzy był trener.
Moja trenerka tańca sportowego nie tylko dokładnie opowiada mi, którym mięśniem mam pracować aby wykonać dany ruch. Nie tylko pokazuje kroki, aby ją naśladował. Czasem przyciśnie mnie, abym fizycznie odczuł, w którym miejscu, dana partia ciała ma zareagować. Sprawia również, że ćwiczę mocniej niż gdybym był zdany tylko na siebie. Stale powtarza “nie przerywaj, ćwicz dalej, dasz radę…”. To sprawia, że wychodzę poza strefę komfortu. Nigdy nie nauczyłbym się tak tańca sportowego, gdyby nie osobisty trener. Jeżeli oglądałaś “Taniec z gwiazdami” to wiesz o co chodzi.
A jak to jest z nauką sprzedaży internetowej? Czy tu wystarczy taka nauka w większości z gotowych nagranych materiałów jak w przypadku sprzedaży w MLM, czy też lepiej mieć trenera, jak w przypadku sportu. Ciekaw jestem co o tym sądzisz?
A może chcesz sprawdzić jak działa nauka sprzedaży internetowej z instruktorem?
Jeśli tak, to zapraszam do programu Telewizji Internetowych Sprzedawców. Premierowy program możesz obejrzeć na żywo w Internecie już we wtorek 10 listopada 2009 r. o godz. 20:00. Aby otrzymać link do darmowej rejestracji, zgłoś się już teraz na stronie SprzedawcaInternetowy.TV.
Poleć ten artykuł innym...











8 lis 2009 o godzinie 18:05
>>> Czy tu wystarczy taka nauka w większości z gotowych nagranych materiałów jak w przypadku sprzedaży w MLM, czy też lepiej mieć trenera, jak w przypadku sportu. <<<
Taka mała dygresja – w MLM – bynajmniej w tym, w którym aktywnie działam, nie uczę się/nie uczymy z nagranych materiałów :)- są szkolenia z trenerami,którzy uświadamiają nam często rzeczy oczywiste, które "się wie", ale jakoś tak nie stosuje w praktyce. Stoję na stanowisku, że w każdym przedsięwzięciu, czy to MLM, czy sprzedaż internetowa, czy realna, najefektowniej będziemy rozwijać swoje umiejętności, urealniać swoje predyspozycje, gdy będziemy mieli kontakt z osobą, która wie znacznie więcej niż my, która wcześniej od nas dostrzeże błędy/problemy z jakimi możemy mieć do czynienia, dzięki czemu pozwoli nam "zaoszczędzić" czas, jaki w takiej sytuacji byłby stracony. Owszem, uczymy się na błędach, tylko nie zawsze potrafimy wyciągnąć wnioski z popełnionego błędu,wynikiem czego popełniamy często ten sam błąd jeszcze raz, i jeszcze….i to jest właśnie rola instruktura – oszczędność naszego czasu. :)
8 lis 2009 o godzinie 18:10
Nie ma jednej drogi do pozyskania wiedzy. Dawno temu zdecydowanie wolałem książki. Teraz wolę być prowadzony przez trenera. Tylko jedna uwaga : i z książki i od trenera weźmiemy tyle ILE POTRAFIMY lub chcemy wziąść, a nie tyle ile książka czy trener nam DAJE. Zastanówcie się proszę głęboko nad tą prawdą…Moim ideałem jest to, żeby najpierw poczytać sobie w przystępnej formie na jakiś temat, a potem miec spotkanie z trenerem. Wtedy lepiej wykorzystam czas, który on mi poświęci.
8 lis 2009 o godzinie 19:05
Najlepiej abym mógł się spotkać na żywo,
ale nie przez internet, tylko tak abym mógł wypić z instruktorem wspólnie piwo :)
8 lis 2009 o godzinie 19:11
Witam Mirku!
Zdecydowanie z instruktorem. Początki nowego zawsze sprawiają mi trudność – potrzebuję rozgrzewki i wyrozumiałego nauczyciela. (NB Brak tej świadomości i pośpiech programowy w szkole powoduje niepowetowane straty.)
Nie jestem typowym sprzedawcą internetowym, ale poprzez Internet chcę docierać do swoich klientów i zwiększać ich ilość i sprzedaż. Ta pewna odmienność wymaga dobrego instruktora, bo nie wszystko można przyjąć słowo w słowo.
Sprzedaż internetowa nie jedno ma imię.
8 lis 2009 o godzinie 19:42
Mirku!
Po próbach, nazwijmy to podręcznikowych, a możliwością wyboru posiadania trenera, wybieram zdecydowanie to drugie.
Nie “gardzę” szukaniem odpowiedzi w podręcznikach czy w internecie, bo korzystam z tego.
Jednak są takie momenty, kiedy polegam w szukaniu rozwiązania problemu, np. w ulepszaniu bloga. Kiedy wydaje mi się, że jestem prawie u celu i pojawia się kolejna “niespodzianka”. Oczywiście nie poddaję się, ale nie osiągam celu w tym momencie, bo na przykład nie mam czasu, by znowu grzebać w internecie i szukać kolejnego rozwiązania.
Rozumiesz, co chcę przez to powiedzieć?
Szkoła, jaką proponujesz to oszczędność czasu, jak sam mówisz. I wygoda, myślę, że nie tylko dla początkujących w e-biznesie. I jeszcze jedna korzyść: pomagasz, a ja skupiam się na tym, w czym jestem dobra, a nie na tym, co niezbędne aczkolwiek nie leżące w sferze moich zainteresowań (technika).
Podsumowując: uważam, że pomysł świetny!
Pozdrawiam, Ela
8 lis 2009 o godzinie 20:48
Dla mnie bezapelacyjnie lepsze rezultaty przynosi praca z instruktorem i to w takim wykonaniu jakie Ty Mirku propagujesz czyli ” krok po kroku”, ale lubię mieć również pod ręką podręcznik aby móc w każdej chwili do niego zajrzeć.Słowo pisane ma dla mnie jednak bardzo dużą wartość.
9 lis 2009 o godzinie 13:11
Każdy z nas chodził kiedyś do szkoły, gdzie obowiązywały konkretne podręczniki, ale o ileż szybciej wiedza wchodziła do głowy gdy nauczyciel wszystko rzeczowo wyjaśnił.
Tak wiec słowo pisane jest potrzebne ale lepiej jak objaśnia je ktoś mający większą wiedzę i doświadczenie.
Pozdrawiam :)
9 lis 2009 o godzinie 14:07
Zawsze lepiej mieć trenera. Tylko nie zawsze jest to możliwe i dostępne ponieważ trener jest droższy niż książka czy kaseta.
9 lis 2009 o godzinie 22:52
Znacznie szybciej i praktyczną wiedzę zdobywa się bezpośrednio pracując z trenerem, jednakże w książce znajduje się również wiedza, którą wykorzystasz dopiero po nabraniu odpowiedniego doświadczenia.
11 lis 2009 o godzinie 0:02
Myślę że trzeba najpierw dużo czytać aby być przygotowanym na trenera i “wykorzystać”go.
11 lis 2009 o godzinie 19:47
Witaj,Mirku oczywiście instruktor bez dwóch zdań.Pozdrawiam
11 lis 2009 o godzinie 20:05
Są dziedziny, w których nie można uczyć się bez trenera. Jak choćby wspomnianego tańca. Także w dziedzinach typowo “Książkowych” trener też może wnieść swoją zaraźliwą pasję do poznania głębiej tematu lub przekazać nam właściwe podejście do danej dziedzimy, którą pragniemy zgłębić. To może być ten dodatkowy bonus i dać nam większą motywację lub przestawić w naszym podejściu taki niewidoczny dla nas trybik i zaczniemy poruszać się dalej sprawniej.
14 lis 2009 o godzinie 8:58
Witam Wszystkich Czytelników, Witam Mirku
Z mojego doświadczenia wynika, że kilka 30 minutowych spotkań z jedną osobą znającą się na tym co Ty chcesz posiąść, jest warte więcej niż dziesiątki przeczytanych książek na ten temat – szczególnie w biznesie.
Żywy człowiek da Ci informację zwrotną, książka tego raczej nie potrafi. Na seminarium identycznie, trudno jest dostać feedback od nauczyciela.
Warsztaty lub spotkanie face2face – z osobą znającą się na rzeczy – dzięki tym dwóm sposobom, można posiąść tak zwaną mądrość w danej dziedzinie.
30 gru 2009 o godzinie 2:23
Ja może się ustosunkuję do tego z perspektywy osoby, która ma kłopoty finansowe, bo niestety jestem studentką, która ma takie kłopoty, a właściwie ma je moja rodzina…
Gdybym miała kasę to wolałabym zainwestować w kurs z instruktorem-może to źle brzmi, jak porównam to do wykładów na studiach, ale od prowadzących można się najwięcej dowiedzieć, gdy ma się z nimi bezpośredni kontakt :)
W moim wypadku jednak muszę pozostać przy darmowych kursach, które wbrew pozorom nie są wcale takie złe i są wg mnie dobrą podstawą, by w przyszłości uczestniczyć w kursach płatnych. W trakcie nich można także zobaczyć czy tego typu kursy nas interesują i w ten sposób zaoszczędzić pieniądze :)
16 lut 2010 o godzinie 2:19
Z pewnościa, książki ,kursy słowo pisane jest podstawą, by się czegoś nauczyć, zwłaszcza jeśli akurat jest pod ręką. Gorzej jeśli tego słowa czy wyjaśnień nie potrafimy znaleść bo nie wiemy czego i gdzie szukać. Mówię o sprawach technicznych w internecie. Jeśli ktoś jak ja jest właściwie całkowitym laikiem, nie wie nawet od czego zacząć,zwłaszcza ,ze mylą mu się różne pojęcia to z jednej strony, może nie zaraz odpowiednio skorzysta z instruktora , ale ma choć szansę posunąc się może trochę szybciej naprzód. wtedy będzie może wiedział co szukać i gdzie.. Właściwie skorzystać może z instruktora, jeśli będzie miał dostęp do tych nagrań z podstawowych wiadomości,które dopiero kiedyś pózniej będzie mógł wykorzystać, jak ogarnie temat i poskłada wszystko razem . Tak na bieżąco niewiele się zapamięta.